Wbrew wszelkim zobowiązaniom ciążącym na władzach publicznych, o których była mowa powyżej, rząd ustami swego premiera oświadcza, że rozwiązanie problemu braku mieszkań widzi poprzez "indywidualne inwestowanie we własne mieszkanie". Trudno o jaśniejszą deklarację, że rząd traktuje sprawę posiadania dachu nad głową jako prywatną sprawę każdego obywatela. Fakt, że dotyczy to jednej z zasadniczych kwestii decydujących o losach narodu, umyka uwadze premiera. Wszelki komentarz byłby tu nie na miejscu.
Obecny premier bez hipokryzji obnażył jednak rzeczywisty, a nie werbalny stosunek władz państwowych do problemu mieszkaniowego w ostatnim dwudziestoleciu. Ten rzeczywisty stosunek najlepiej ukazuje rysunek, na którym ukazano zaangażowanie budżetu państwa w problemy mieszkalnictwa.
Rys.: Procentowy udział wydatków na mieszkalnictwo w budżecie państwa
Od czasu przełomu politycznego kolejne rządy ograniczają udział zaangażowania budżetu państwa w rozwiązywanie problemu mieszkaniowego. W roku 2008 wydatki te wyniosły 0,085% PKB. W roku bieżącym przewidziano dalsze ograniczenie. Podkreślenia wymaga fakt, że duża część wydatków, które rząd w ustawie budżetowej kwalifikuje jako wydatki na mieszkalnictwo, nie ma nic wspólnego ani z budownictwem mieszkaniowym, ani z utrzymaniem istniejących zasobów mieszkaniowych, lecz stanowi de facto pomoc socjalną. Przykładowo, na kwotę 1083 mln zł przewidzianą w roku 2008 na mieszkalnictwo ma się składać:
Odwrócenie się państwa od problemu budownictwa mieszkaniowego nie ogranicza się tylko do wycofania zaangażowania finansowego. Znacznie poważniejsze konsekwencje ma stopniowa likwidacja instytucji, które mogłyby w przyszłości służyć rozwojowi tego budownictwa. Taki los spotkał Urząd Mieszkalnictwa i Rozwoju Miast, Ministerstwo Budownictwa, Instytut Gospodarki Mieszkaniowej, a ostatnio Krajowy Fundusz Mieszkaniowy.
Ten ogólny stosunek państwa do budownictwa mieszkaniowego zaowocował dramatycznymi zmianami w sferze realizacji. Wszystkie zespołowe formy budownictwa, które nie są nastawione na zysk, ulegają likwidacji. Jeszcze na początku lat 90. dominowała w Polsce forma budownictwa spółdzielczego — w roku 1991 udział tej formy przekraczał 60%. W roku 2008 udział tej formy budownictwa wyniósł zaledwie 5,2%, a w bieżącym roku spadł już poniżej 4,2%. Udział zaś form określanych w statystykach jako "pozostałe", tj. suma budownictwa komunalnego, zakładowego i społecznego czynszowego, spadł poniżej 3,9%. Najbardziej uderzające jest zjawisko faktycznej likwidacji budownictwa społecznego czynszowego (realizowanego przez TBS-y) – w ciągu pierwszych 7 miesięcy bieżącego roku oddano w tym trybie, w skali całego kraju, jedynie 1515 mieszkań, co oznacza udział poniżej 1,9%. Zjawiska te ilustruje rysunek.
Rys.: Zmiany strukturalne form budownictwa na przestrzeni ostatniego 10-lecia
Rysunek ten ukazuje dobitnie rzeczywisty stosunek państwa do budownictwa mieszkaniowego. Można go wyrazić słowami: Chcesz mieć mieszkanie, to albo je sobie sam wybuduj, albo sam sobie kup od kogoś, kto je sprzedaje dla zysku. W pierwszym przypadku musisz mieć tyle pieniędzy, aby ci starczyło na budowę. W drugim musisz mieć ich jeszcze więcej, aby pokryć dodatkowo zysk dewelopera.